Piękny tekst i zgodny z prawdą . Dzięki Pani Marto <3 Marta Mor. Zachwycił mnie ten komentarz. Jest tak zawsze gdy czuję, że nie potrafiłabym zrobić czegoś lepiej. Szczerzej. Prawdziwiej. „Pewien młody konfederata, mniej więcej w wieku moich dzieci, zapytał mnie wczoraj czy pamiętam: co robił Tusk? Pomyślałam sobie: mój Boże! Dziecko, jasne, że pamiętam... Bo to był dla mnie czas trudny, ale mimo trudności - dający nadzieję, że to Wam będzie dziś lepiej. Uczyłam się życia. Po omacku, na ślepo, czasem głupio. W czasach Tuska rodziłam dzieci, kształciłam się, podejmowałam pierwszą pracę! Wtedy też przemierzałam korytarze szpitalne, bo mój tata chorował na raka. Odwiedzałam urzędy. Studiowałam. Za Tuska dostałam pierwsze socjalne stypendium na studiach. Dwa tysiące. Majątek. Pracowałam w szkole. Doskonale pamiętam, że to za Tuska dostaliśmy pierwsze tablice multimedialne, miejsce zabaw, plac zabaw i orlik. Za Tuska otworzono w gminie pierwsze prawdziwe przedszkole. To był program: Przedszkole w każdej gminie. Totalna rewolucja. Za Tuska wprowadzono możliwość nauki dla dzieci niepełnosprawnych w szkołach ogólnodostępnych, tzw. edukacja włączająca. Duża kasa na to poszła, bo trzeba było dostosować zasoby kadrowe. Ale dzieci niepełnosprawne nie były już izolowane społecznie i wykluczone rozwojowo. Drogi, mosty, remonty budynków, wyprawka w szkole, owoce i warzywa, mleko dla dzieci... Jest co pamiętać, a to i tak nie wszystko. Wybaczcie. I nie! Tusk nie sprzedał niczego! Tusk tylko wpuścił do Polski obcy kapitał, żeby tworzyć nowe miejsca pracy, żeby rozwijały się biznesy!!! Tak było. To jest obiektywna prawda. To były czasy, kiedy jeszcze wszyscy byliśmy dumni z polskich filmów, polskich aktorów i artystów. Jeszcze wszyscy szanowaliśmy naukowców, sędziów, nauczycieli... I siebie nawzajem. Lubiliśmy rozmawiać o polityce i wspólnie narzekać. Nikt się na nikogo nie obrażał, na pewno nie za polityczne przekonania. Nawet razem oglądaliśmy telewizję, którykolwiek nie byłby to kanał. Byliśmy jedną Polską!!! To było niesamowite! Jednak czasy były trudne gospodarczo, a życie ciężkie ekonomicznie. Takie były realia światowe. A Polska dopiero budowała się po ciężkiej transformacji ustrojowej... Ale rząd działał, żeby pobudzić gospodarkę i rozpędzić lokomotywę. Za Tuska weszła ulga prorodzinna, kosiniakowe i becikowe. To rząd Tuska opracował JPK, który miał ogromne znaczenie w walce z mafia vatowską. Internet, cyfryzacja, cywilizacja. Tak pamiętam ten czas! Za Tuska mieliśmy inflację na poziomie 2-3 procent. Było drogo. Było bezrobocie. Jednak otworzyła się dla Polaków możliwość robienia kariery zawodowej i realizowania się zagranicą. Za Tuska świat przestał widzieć w Polaku złodzieja i menela, a dostrzegł fachowca. Nie było kolorowo. Mieliśmy kryzys gospodarczy na świecie. Ale dzięki PO i PSL nie skończyliśmy jak Grecja! Tak było, takie były realia! Wg prawych wszystko to stanowiło tragedię. Tusk nie karmił rybami, ale rozdawał wędki, więc Tusk jest zły! Wymagał wysiłku, nie dawał za darmo. Kasa, kasa, kasa. To się liczy dla ludzi bez siły przebicia, chęci i jakichkolwiek ambicji. A zły Tusk nie chciał dawać kasy, zamiast tego podsuwał możliwości do zarabiania kasy, motywował do podejmowania aktywności, do edukacji, podnoszenia kwalifikacji. Dla części społeczeństwa był to szok, nie wszyscy potrafili się w takim świecie odnaleźć. Kaczyński dał im alternatywę, niczego nie wymagał. Dał gotówkę, a jedynym czego chciał - był głos na PIS, wrzucony do urny wyborczej. Ludzie brali i głosowali, wedle oczekiwań i wizji Kaczyńskiego. Nikogo już dalej nie obchodziło, że tak naprawdę to Kaczyński nie daje, ale zadłuża naród i wpędza nas w kłopoty. Dziś każdy Polak jest zadłużony, a mimo to, nadal żyje w nieświadomości, cieszy się z każdej kolejnej "darmowej" złotówki, jednocześnie wyrzucając rządowi Tuska, że właśnie powiększa dziurę budżetową. Nie ma darmowej kasy!!! Każdy grosz trzeba zarobić. Pieniądze nie rosną na drzewach. Wie to nawet dziecko, ale zdaje się nie rozumieć wyborca Jarosława Kaczyńskiego, któremu wmówiono, że wuc zabrał złodziejom i oddał narodowi. Jakie to głupie i naiwne. Wracając do czasów Tuska. Co jeszcze pamiętam? W roku 2014 zdarzyła się rzecz wielka. Tusk został Przewodniczącym Rady Europejskiej! Opuścił Polskę, zostawił premierostwo, by reprezentować Polaków na wielkiej scenie politycznej. To była wielka sprawa! Polak na tak zaszczytnym stanowisku to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim kolejne mozliwości rozwoju dla całego narodu! Pieniądze unijne lały się więc do Polski szerokim strumieniem. A w Polsce rządził Kaczyński, który nie miał żadnych oporów, żeby unijne euro brać garściami. Zmieniała się polska wieś i polska przedsiębiorczość. Zmieniały się polskie szkoły, uczelnie, urzędy i szpitale. Polske jednak zaczęła zalewać pisowska propaganda! Kaczyński korzystał z unijnych pieniędzy i wpływów Tuska w Brukseli, jednak wykorzystywał je w konkretnym celu: zniszczyć samego Tuska i wszystko, co na przestrzeni lat zdążył dla Polski zbudować. Niektórzy zastanawiają się, jak to się stało, że naród polski jest tak strasznie podzielony? To trudne pytanie, bowiem odpowiedź nie zawiera opisu zdarzenia o określonej dacie. To był proces. Jednak jest coś, co zaważyło i było bardzo znaczące dla tego procesu. Zdarzenie, o którym dziś, zdaje się, już powoli zapominamy. Otóż w marcu 2017r. w Brukseli, miało miejsce ważne dla nas Polaków, głosowanie. Ważne i specyficzne. Głosowanie kończące się wynikiem 27:1 Kto i jak głosował? Czego dotyczyło głosowanie? 09 marca 2017r. w Brukseli, polski polityk i były premier Donald Tusk, został wybrany na szefa Rady Europejskiej. Po raz drugi! Przedstawiciele DWUDZIESTU SIEDMIU krajów europejskich docenili Polaka, naszego rodaka, naszego przedstawiciela w świecie. Przedstawiciele DWUDZIESTU SIEDMIU krajów! Powód do ogromnej dumy dla każdego patrioty, każdego obywatela polskiego. Powód do świętowania i fety. Po raz kolejny. Jednak tym razem w Polsce fety nie było. Polskę zagarnął Kaczyński. W Polsce odbyła się stypa. Stypa, zorganizowana przez Kaczyńskiego. Kiedy podczas wspomnianego głosowania, premier Malty zapytał, czy ktoś oprócz Polski jest przeciwko kandydaturze Polaka Donalda Tuska na szefa Rady Europy - zamarłam. Jak to? To tym jednym wrogiem, wyłamującym się wrogim głosem jest Polska? Polak przeciwko Polakowi, nawet w sytuacji, kiedy stoi za nim cała Europa? Gdzie patriotyzm? Gdzie narodowa duma? Gdzie solidarność? I nie zostało już nic! Polska pękła na pół! A Kaczyński i jego świta naręczem kwiatów witali na lotnisku polską premier Beatę Szydło, która w Brukseli podniosła rękę na Polskę, polskiego przedstawiciela, polskość, patriotyzm, polską dumę. Nie zagłosowała przeciwko Tuskowi, a przeciwko narodowej wspólnocie, narodowym wartościom, przeciwko samemu narodowi! Ten konkretny moment sprawił, że Polacy zostali podzieleni już niemalże formalnie na dwa, zwalczające się zaciekle plemiona. Na oczach świata. Ten moment pokazał części społeczeństwa, że polskość nie jest święta i można na nią pluć, nawet na oczach wrogów. Puściły hamulce. I w polityce, i w społeczeństwie, i w rodzinach. Czy pamiętam, co robił Tusk? Tak. Pamiętam. Był zawsze tam, gdzie interes i dobro Polski i Polaków. Gdzie był wtedy Kaczyński? Zawsze po drugiej stronie. Nieważne, w jakich okolicznosciach i w jaki sposób. Ważne, żeby przeciwko Tuskowi. Choćby kosztem narodu. Choćby po trupach. To jest prawda, którą powinni znać wszyscy młodzi ludzie, którzy zachłysnęli się tiktokową polityką i nacjonalizmem Mentzenów i Braunów, a także wszyscy ci, którzy dali się ogłupić prawicową propagandą. Nie idźmy dalej tą drogą”. Dziękuję Pani za ten piękny i szczery komentarz.
Want to write longer posts on Bluesky?
Create your own extended posts and share them seamlessly on Bluesky.
Create Your PostThis is a free tool. If you find it useful, please consider a donation to keep it alive! 💙
You can find the coffee icon in the bottom right corner.