I nie wiem jak byśmy walczyli i pokazywali prawdę, oni mają swoją i nic ich nie przekona. Zupełnie nic Afera za aferą, mieszkania, ustawki, burdele, snusy na wizji, koledzy neonaziści i gangusy, żarty, że PiS mógłby wystawić orangutana imieniem Clyde i i tak by miał w sondażach tyle ile ma Nawrocki - skłoniło mnie to wszystko do pewnych przemyśleń, co do natury tego poparcia. Przecież, gdyby chodziło o racjonalny wybór godnej osoby na to stanowisko, te wszystkie afery powinny pogrzebać takiego kandydata, a tu nie, nic, zero, chłop stoi i w sondażach ma się świetnie, co drugi chce takiej głowy państwa. Nie bardzo też wierzyć mi się chce, że w wypadku prezydenta, z jego dość skromnymi prerogatywami może tu chodzić o jakiś wielki interes ekonomiczny czy nie daj bóg zachwyt programem, bo tego to już nikt w Polsce nie czyta. Ludzie więc zwariowali? Ulegli zbiorowej hipnozie? Szaleju się najedli? Wyznają inne wartości, co do prostytucji, lichwy i grabienia starców? I co mi wyszło? Skąd ten zupełny prawie brak sondażowych spadków? Otóż, zdaje się, że opiera się on po prostu na czystej niechęci do konkurenta i Polski, którą symbolizuje. No bo zobaczcie, ładny chłopak ten Trzaskowski, wysławia się w kilku językach, wykształcony, z tzw "dobrej rodziny", raczej nie bieduje i nie biedował, praktycznie już go zrobili w mediach prezydentem i to jeszcze przed przed kampanią. W liceum byłby pewnie przewodniczącym samorządu i naczelnym szkolnej gazetki, umawiałby się z córką dyrektorki-modelką, miałby średnią 5.5, recytowałby wiersz na akademii, był olimpijczykiem z trzech przedmiotów i reprezentował szkołę w siatkę. A ty patrzysz na takiego i chcesz mu dać w mordę, bo w życiu siedziałeś w ostatniej ławce, miałeś średnią 3.4, kanapki z kiełbasa i śmierdziało ci z gęby. Ojciec cię prał, miałeś pod górkę do szkoły i mimo że jesteście z tego samego rocznika to nie masz już kilku zębów. I choćbyś realnie dziś byłbyś śliczny jak marzenie i nawet bogatszy, to liczy się dziś to poczucie, że chcesz, żeby "wygryw" się w końcu potknął, żeby mu opona w samochodzie pękła, żeby upadł i sobie głupi ryj rozwalił. To uczucie, które ma Ziemkiewicz do Michnika, Nowy Obywatel do Krytyki Politycznej, neosędzia do sędziego, wuefista do reszty pokoju nauczycielskiego, właściciel iPhona osiem do tego, co ma szesnastkę, incel-piwniczak do popularsa-crossfitowca, i tak dalej bez końca. Resentyment, nieadekwatność, subiektywna gorszość, poczucie, że ile by się nie starał nie dojedzie w tym życiu do tej stacji, że zawsze ktoś mu da do zrozumienia, że jego koszula jest nie tego koloru, buty mają za długie noski, że źle coś akcentuje czy wymawia, że po angielsku brzmi "jak Polak". Nie nominują go do niczego i niczym nie nagrodzą, nie dadzą w spadku, nie zaprosza na after czy "takie wiesz małe party dla najbliższych" i choćby już pachniał tomem fordem, to dalej dla "tych lepszych" wali mu z ryja kiełbą i jest przeźroczysty. I dla takiego człowieka Trzaskowski to odrzucenie ucieleśnia i to niezależnie kim by nie był w życiu prywatnym. Robi tu nie za konkretną osobą, ale za symbol. I on będzie widział Nawrockiego, tak jak ci z "wyższych sfer" go nigdy nie zobaczą. Jako takiego, jak on, tylko któremu idzie i idzie na przekór, underdoga, jak on, który musiał w życiu kombinować, żeby być tu gdzie jest i nie bał się dać w ryj, w imię swoich, który po prostu musiał zmotać tę kawalerkę, bo inaczej by innej dla syna nie ogarnął, a że miał kumpli, takich jakich miał - to co, kto takich na blokach nie miał? Ożenił się wcześnie z laską z wpadką to musiał ogarniać, a że dziewczyny w hotelu, no i co, kurwy zawsze były, a pieniądze na drzewach nie rosną. Kto handluje, ten żyje. Apartamenty? "Statek miłości"? "Gdzie wy żyjecie, kto nigdy nie robił boków, niech pierwszy rzuci kamień". Snus na wizji - przecież wiadomo, że te paniczyki walą koks, a chłopu saszetkę z nikotyną wypominają. I tak bez końca. I będzie go po prostu lubił, a to - mimo najlepszych chęci dowolnego autoramentu komentariatu, który będzie mówił o wartościach, programie i wizji - jest NAJWAŻNIEJSZE. A kogo się lubi, to się mu wybacza, bo jakby się wybaczało sobie. Kaczyński wybrał więc koleżkę, który może budzić takie uczucia, nieważne, co by zrobił i budzić te uczucia u tych, który czują, że są zawsze na drugim miejscu. Nieważne jak jest naprawdę, bo w polityce liczą się przede wszystkim uczucia, nie rozum. Te wybory więc i ich wynik zależą od wielu rzeczy, ale przede wszystkim od tego, czy prezes PiS dobrze wykalkulował ilu jest w Polsce tych niezadowolonych z tego, jak im w życiu poszło i czy oni wstaną i pójdą zagłosować, żeby Jan Rodzeń upadł i sobie głupi ryj rozwalił, żeby w tym teatrze aktor z którym się utożsamiają, mógł w końcu wygrać życie, a nie je przegrać. Dlatego jest dziś w sondażach tak fifty-fifty, bo Kaczyński to świetny psycholog, który zawsze znajdzie w człowieku to co najgorsze i napasie to, utuczy, uczyni sztandarem i herbem. Napisał Przemysław Witkowski
Want to write longer posts on Bluesky?
Create your own extended posts and share them seamlessly on Bluesky.
Create Your PostThis is a free tool. If you find it useful, please consider a donation to keep it alive! 💙
You can find the coffee icon in the bottom right corner.