Grazka
Grazka
6/12/2025, 5:43:34 PM

NA KRZYWY RYMPAŁ Tak właśnie zostały przeprowadzone wybory prezydenckie: na rympał. Doniesienia o licznych, masowych podróbkach, pomyłkach w liczeniu głosów, aplikacji uniemożliwiającej głosowanie i wyłudzającej dane, wywołują we mnie poczucie całkowitej porażki. Jak gdyby państwo bawiło się w wybory, nie podchodząc do nich z należytą sumiennością. Rzecz jasna, wszystko można obrócić w żart, pytanie tylko, jakie to będzie mieć konsekwencje dla naszej wspólnej przyszłości? Komentatorzy nazywają oszustwa wyborcze anomaliami lub nieprawidłowościami, w najlepszym razie omyłkami, za które sprawcy nawet niekiedy publicznie przepraszają. Zaliczyli głosy jednego kandydata drugiemu, nie pięć głosów, a przykładowo tysiąc. RYMPAŁ Gdybym wcześniej wiedział, jak tysiące komisji wyborczych zbagatelizuje sobie problem rzetelności, być może i ja podchodziłbym w swojej obwodowej komisji wyborczej do wynikających z roli, jaką tam pełnię, z należytym dystansem. Nie wiedziałem. Posługiwaliśmy się ołówkami, żeby zapisywać sumy i żadną miarą nie narazić się na zarzut dopisywania krzyżyków. Wielokrotnie pod czujnym okiem dwojga mężów zaufania (akurat to były kobiety) przeliczaliśmy głosy. Liczyliśmy podpisy i ich liczba musiała się zgodzić z liczbą kart wrzuconych do urny. Następnie popakowaliśmy głosy w paczki i opisaliśmy je skrupulatnie wrzucając do worków, które zostały zaplombowane. Sporządziliśmy raport, który każdy z nas podpisał. Patrzyliśmy na ręce informatyczce, która raport przesyłała komisji rejonowej. Mieliśmy ok. 2200 wyborców, pracowaliśmy niemal całą dobę, licząc głosy do rana. Okazuje się, że byliśmy nadgorliwi? Że być może wcale nie trzeba było tak się starać? Można było głosy Nawrockiego oddać Trzaskowskiemu, żeby mu nabić wynik? Naprawdę?! KAMPANIA PROFREKWENCYJNA Wielce nas cieszy społeczeństwo obywatelskie, wzrost świadomości społecznej znajdującej swój wyraz w korzystaniu z biernego prawa wyborczego. Nawołujemy społeczeństwo, by koniecznie brało udział w wyborach, posłużywszy się sloganem, że „każdy głos się liczy!” No, okazuje się jednak, że wcale nie każdy, że owszem trochę się liczy, ale nie do końca wiadomo, czy w ogóle zostanie policzony. Jeśli w taki sposób podchodzimy do wyborów, w zasadzie możemy sobie powiedzieć, że te kampanie profrekwencyjne są jedynie po to, by ludzie byli żywym alibi dla legitymizowania wyborczego wyniku, ale już sam wynik zależy od sprytu oszustów. Zrobiono z nas zatem idiotów, ciemnych naiwniaków, który dali się nabić w butelkę. Czy zatem warto chodzić na takie wybory? Czy nie lepiej pojechać sobie na wymarzony weekend gdzieś za miasto i spędzić go na rekreacji? Czy wybory w 2027 roku również zostaną sfałszowane? Czy państwo polskie ma świadomość, że tego typu pytania kołaczą nam w głowach? KOMENTARZE NA TEMAT FAŁSZERSTW Prof. Marcin Matczak właśnie napisał w GW grzmiący felieton, że my, sygnaliści fałszerstw, daliśmy się wplątać w brudną grę PiS-u, który ilekroć przegra w wyborach, oskarża je o sfałszowanie wyników. Bez twardych dowodów, twierdzi Matczak, nie wolno nam rzucać takich oskarżeń, bo się ośmieszamy. W podobnym tonie wypowiedział się Paweł Kasprzak, że podważanie wyników wyborczych jest czystym szaleństwem. Problem w tym, że państwo w ogóle się nie kwapi, by zweryfikować powszechne doniesienia o fałszowaniu wyników. Do nas zaś należy zwracanie uwagi opinii publicznej na ewentualność oszustw, ponieważ tylko presja opinii publicznej może spowodować reakcję państwa i jego służb. Widzimy, że fałszerstwo jest masowe, lecz tylko przypuszczalnie, bo żeby się upewnić i zdobyć twarde dowody należy ponownie przeliczyć głosy, te schowane w zapieczętowanych workach na taką okoliczność. Jest to operacja praco- i czasochłonna, na dodatek zapewne kosztowna. Czy warto zatem ją przeprowadzić? Może lepiej zaczekać, aż protesty ucichną? Może lepiej uznać, jak uczynił to Sylwester Marciniak, szef Państwowej Komisji Wyborczej, że jeśli nawet wyniki są przekłamane, to nie na tyle, żeby kwestionować ostateczny wynik. Nie ma co kruszyć zatem kopii i lepiej dać sobie spokój. Wynik to wynik, a tych kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy w jedną czy w drugą stronę, to już doprawdy małostkowość. PAŃSTWOWA KOMISJA WYBORCZA Dr Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej” w niedawnym wywiadzie dla „Faktu” cenił, że PKW jako instytucja jest tworem beznadziejnym, pozbawionym w zasadzie kompetencji, zaś jego działania są typowym strusim chowaniem głowy w piasek i przerzucaniem gorącego kartofla. Sam słyszałem, jak przed posiedzeniem PKW, które sam zwołał, mec. Ryszard Kalisz na pytanie TV Republiki, po co to posiedzenie, skoro skala nieprawidłowości jest nieznaczna, odpowiedział, że nie wie, jaka jest skala, i że to trzeba sprawdzić, lecz już następnego dnia po tym posiedzeniu, oznajmił, że skala nieprawidłowości jest nieznaczna. Wczoraj na Zamku Królewskim szef PKW, wspomniany wcześniej Marciniak, wręczył uroczyście prezydentowi elektowi stosowną uchwałę o powołaniu go na urząd prezydencki. Coś w tym kalendarium, określonym jak rozumiem Ordynacją Wyborczą zgrzyta i się nie zgadza, bo przecież zostało jeszcze kilka dni na wysyłanie do Sądu Najwyższego protestów wyborczych, a następnie jakiś czas na ich rozpatrzenie w tamtejszym gremium. Jeśli okazałoby się – co piszę wyłącznie teoretycznie – że protesty uznane zostaną za uzasadnione, co wówczas z legalnością wyborów? Co z wynikiem? SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE Do publicznego kwestionowania legalności wyborów w świetle medialnych doniesień o nieprawidłowościach dołączają kolejne postaci naszego życia publicznego, Joanna Szczepkowska, postulująca „reasumpcję wyborów”, także Eliza Michalik, domagająca się powtórki wyborów, i Marta Lempart, która w imieniu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet wystosowała w tej kwestii list do premiera Tuska. Petycję internetową o ponowne przeliczenie głosów podpisało znacznie ponad 300 tysięcy obywatelek i obywateli. Redaktor naczelny Onetu, Bartosz Węglarczyk, ocenił tę dramatyczną sytuację w następujący sposób: "To, że polskie państwo nie potrafi ustalić, iloma głosami wygrał pan Nawrocki, to jest jednak dla mnie szokujące. Jest to upadek państwa!" Przykładowo ja czuję się zdruzgotany i poniżony. Inercją władz, brakiem poszanowania dla nas. Czuję się w najwyższym stopniu upokorzony. NAJWYŻSZE WŁADZE PAŃSTWOWE Protestami wyborczymi zajmie się Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, zgodnie z pisowską Ordynacją. Izba ta nie jest sądem w rozumieniu Konstytucji, zaś w jej składzie są sami neosędziowie. Werdykt zatem tego gremium, niezależnie od istoty, co do zasady nie będzie w żaden sposób obowiązujący w rozumieniu prawa. Marszałek Sejmu, Szymon Hołownia, mimo szerokich kompetencji, jakie daje mu to stanowisko, zdobył się jedynie na gorliwą deklarację, że jest gotów przyjąć przysięgę od pana Nawrockiego. I przebiera nogami, żeby kolejny raz zabłysnąć. Nie pojmuje powagi sytuacji i kryzysu, w jakim nasze państwo się znalazło. Nie dostrzega szerokich prerogatyw, jakie mógłby wykorzystać, żeby naprawić praworządność w Polsce. Mógłby pomóc przeforsować pakiet gotowych ustaw naprawczych Ministerstwa Sprawiedliwości, lecz chyba brakuje mu wyobraźni, a może odwagi. Premier Tusk, mimo że nie ma tu zbyt wiele do powiedzenia, zadeklarował, że służby państwowe przyjrzą się nieprawidłowościom wyborczym, ale zastrzegł, że zakładanie z góry sfałszowania wyborów nie służy państwu polskiemu. A może nie służy samo sfałszowanie wyborów? Ustępujący prezydent Duda nazwał nas, domagających się wyjaśnień, postkomunistami i wdał się w kłótnię z premierem. Duda próbuje sprowadzić nasze wątpliwości co do legalności wyborów, do sporu politycznego. CO DALEJ? Chcę wyraźnie podkreślić, że z porażką kandydata obozu demokratycznego pogodziłbym się, gdyby przegrał w uczciwych wyborach. Na tym polega demokracja, że trzeba niekiedy posmakować goryczy porażki. Powołałem ad hoc Unię Oszukanych i żądam zdecydowanych działań, by ostatecznie ustalić precyzyjny wyborczy wynik, a także pociągnąć do odpowiedzialności karnej wszystkich winnych oszustwom wyborczym. Jestem przekonany, że dokonano masowego fałszerstwa, tyle tylko, że państwu, żadnej instytucji nie opłaca się stwierdzenie tego faktu ponad wszelką wątpliwość i nikt nie ma zamiaru podjąć decyzji o radykalnych posunięciach. Zbliża się sezon urlopowy, zbliża się Boże Ciało, czyż nie lepiej milczeć nad tą trumną? Przyzwyczaić ludzi do bierności i pokory? Niech znają swoje miejsce! Niech się zajmą grillem! WSZYSTKO W RĘKACH ZACNYCH PRAWNIKÓW Sędzia Igor Tuleya w rozmowie z "Faktem" m.in. na temat fałszerstw wyborczych stwierdził:"Trzeba ustalić skalę tych nieprawidłowości i odpowiedzieć na pytanie, czy mają one charakter incydentalny, czy były sterowane i mają szerszy zasięg. Jeśli były incydentalne, to na prawidłowość wyborów nie będą wpływały. Bez względu jednak na to, na kogo oddaliśmy głos, z punktu widzenia obywatela trzeba to gruntownie wyjaśnić."Na wielki szacunek zasługuje aktywność mec. Romana Giertycha, który kompletuje, sporządza i wysyła wyborcze protesty. Chyba jako jedyny zaiwania zdając sobie sprawę z powagi sytuacji. Chyba się doń przekonam puściwszy w niepamięć niegdysiejszą reaktywację Młodzieży Wszechpolskiej. Chapeau bas! Przemysław Wiszniewski

Want to write longer posts on Bluesky?

Create your own extended posts and share them seamlessly on Bluesky.

Create Your Post

This is a free tool. If you find it useful, please consider a donation to keep it alive! 💙

You can find the coffee icon in the bottom right corner.